środa, 15 lipca 2015
Uciec jak najdalej i nie wrócić.
Czy byłaś kiedyś tak bezsilna, by z niczego zaczęły Ci płynąć łzy ? A jak wydarzył się drobiazg, to nie mogłaś wytrzymać ?A gdy stało się coś gorszego, sięgałaś po żyletkę ? A gdy wydarzyło się cos, co dla każdego człowieka, byłoby bardzo trudne… to co wtedy byś zrobiła ? Na to pytanie nie ma odpowiedzi. Ja najchętniej rzuciłabym się … z mostu, pod samochód. Przecież jest tyle opcji. Człowiek ma bardzo łatwy dostęp do tego. Co sekundę jedna osoba popełnia samobójstwo. Dlaczego więc ja tego nie zrobię ?Przecież nie chcę żyć, nie potrafię normalnie funkcjonować. Ta kretynka nie zasługuje na życie.Ktoś bardziej ode mnie go potrzebuję.Ja wszystko zawsze źle robię, jestem totalnym zerem. Nikim.Stworzeniem zapisanym jako ….. …… ( imię i nazwisko )Bez niczego.Nie mam nic, choć mam tak wiele. Ten paradoks.Nie umiem czerpać z niczego szczęścia.Potrafię tylko czuć ból.Na inne uczucia mnie nie stać.Przyjaciele.. którzy byli, ale się odsunęli.. teraz patrzą ze zniewagą na mnie ” ona zawsze miała niby problemy”Nikt nie wie co czuje, do końca.Ostatnio staram się to jeszcze bardziej ukrywać. Maski coraz lepsze, coraz mylne nakładam.I choć ty nie uronisz ani łzy, a ja jestem cała zbudowana z ran. To ty będziesz w życiu kimś.Świat potrzebuje twardzieli, nie łajz ciągłych takich jak ja.Oni osiągną wszystko, ja nic.Dziewczynka bez marzeń, bez celów. Dążąca do szczęścia, którego nie ma. Ciągle je omija.Bachor, który tylko od ludzi wymaga czegoś, czego sama boi się zrobić.Kretynka o nieschodzącym uśmiechu z twarzy, tylko przy ludziach, a gdy jest sama… samobójczyni.Debilka ciągle niszcząca siebie i krzywdząca innych.Nie jestem godna tu być.Jestem maszyną do zabijania.Nie potrafię normalnie funkcjonować.Autodestrukcyjne myśli przeplatające się od nowa każdego dnia.W nocy depresja tak bardzo nieustająca. Cierpienie.Nienawidzę siebie.To sprawia, że płaczę.Choć trudno powiedzieć, gdy setki emocji zlały się w jedno.
poniedziałek, 15 czerwca 2015
Samotność zabija,.
Ile razy w życiu czułeś się samotny ? Raz na rok ? Raz na miesiąc? Raz na tydzień ? A może tak jak ja, codziennie.
To podłe nieustające uczucie bycia niechcianym i beznadziejnym wciąż podcina mi skrzydła.
I choć nie chcę uciekać stąd, muszę, bo inaczej zwariuje.
Brak akceptacji samej siebie sprowadza mnie na dno.
Wszystko przez tą cholerną samotność.
Nie chcę być sama.
Gdy inni się bawią na imprezach czy domówkach, ja jak zwykle siedzę w czterech zamkniętych ścianach i płaczę. Zaczynają stare rany krwawić.
Serce chcę się wyrwać na zewnątrz, bo nie umie tego wytrzymać.
I choć nienawidzę być sama, to nie wiem czy umiałabym odnaleźć się na takiej imprezie. Przecież ja zawsze siedzę w domu,
ja nie umiem się bawić.
Umiem tylko płakać, wić się z bólu.
Nie umiem żyć, cieszyć się…
Potrafię tylko cierpieć. Cierpienie jest mi tak bliskie.
I w końcu zdajesz sobie sprawę, że nie potrzebujesz nie wiadomo jak wielkiego szczęścia.
Potrzebujesz pewną osobę, która o Ciebie zadba, będzie kochać Cię całym sercem, ona Cię tego wszystkiego nauczy.
Wyciągnie Cię z tego bagna, w którym jesteś zatopiony już cały.
Zdajesz sobie sprawę, że to za tą osobą płaczesz całymi nocami.
Najgorsze, że nie wiesz kto to jest.
A codziennie to Cię jeszcze bardziej i bardziej przygniata.
Wchodzisz w monotonnie.
Nie wierzysz, że mogło by być inaczej.
Zapadasz w rutynę.
Czujesz się gorzej, już nic nie pomaga, nawet żyletka.
Chcesz umrzeć.
Otworzyć okno, rozgiągnąć skrzydła i pofrunąć do przepięknej krainy nieba, gdzie byłbyś szczęśliwy.
To podłe nieustające uczucie bycia niechcianym i beznadziejnym wciąż podcina mi skrzydła.
I choć nie chcę uciekać stąd, muszę, bo inaczej zwariuje.
Brak akceptacji samej siebie sprowadza mnie na dno.
Wszystko przez tą cholerną samotność.
Nie chcę być sama.
Gdy inni się bawią na imprezach czy domówkach, ja jak zwykle siedzę w czterech zamkniętych ścianach i płaczę. Zaczynają stare rany krwawić.
Serce chcę się wyrwać na zewnątrz, bo nie umie tego wytrzymać.
I choć nienawidzę być sama, to nie wiem czy umiałabym odnaleźć się na takiej imprezie. Przecież ja zawsze siedzę w domu,
ja nie umiem się bawić.
Umiem tylko płakać, wić się z bólu.
Nie umiem żyć, cieszyć się…
Potrafię tylko cierpieć. Cierpienie jest mi tak bliskie.
I w końcu zdajesz sobie sprawę, że nie potrzebujesz nie wiadomo jak wielkiego szczęścia.
Potrzebujesz pewną osobę, która o Ciebie zadba, będzie kochać Cię całym sercem, ona Cię tego wszystkiego nauczy.
Wyciągnie Cię z tego bagna, w którym jesteś zatopiony już cały.
Zdajesz sobie sprawę, że to za tą osobą płaczesz całymi nocami.
Najgorsze, że nie wiesz kto to jest.
A codziennie to Cię jeszcze bardziej i bardziej przygniata.
Wchodzisz w monotonnie.
Nie wierzysz, że mogło by być inaczej.
Zapadasz w rutynę.
Czujesz się gorzej, już nic nie pomaga, nawet żyletka.
Chcesz umrzeć.
Otworzyć okno, rozgiągnąć skrzydła i pofrunąć do przepięknej krainy nieba, gdzie byłbyś szczęśliwy.
” Płakałem tam, płakałem taaam, saaam, SAAAM ! ”
Nie masz pojęcia co się z tobą dzieje, już nic nie zadowala.
Masz przyjaciół, oczywiście. Z którymi piszesz codziennie, udajesz głupka, tylko po to by nikt nie zauważył co się dzieje.
Tak naprawdę, boisz się tych przyjaciół.
Boisz się.
Wszystkiego się boisz.
Starasz się unikać.
Ale, czasem wymiękasz, co nie co dodasz o sobie… i po co ? jak nie zwracają na to uwagi, albo nie wiedzą co odpowiedzieć ?
Przecież to jest bez sensu. Więc po co w ogóle kiedykolwiek coś komuś mówić ?
Najgorszy jest moment, gdy jesteś otoczona masą ludzi, z którymi śmiejesz się, bo musisz, choć w środku czujesz jakby Cię coś wyżerało.
Powoli, stopniowo … aż w końcu dojdzie do takiego punktu, że będziesz musiała pójść pod jakąś wymówką, bo nie dasz rady nie zapłakać, nie krzyknąć. musisz to zrobić, bo inaczej Cię zniszczy.. zabije.
Tak właśnie, samotność zabija.
Masz przyjaciół, oczywiście. Z którymi piszesz codziennie, udajesz głupka, tylko po to by nikt nie zauważył co się dzieje.
Tak naprawdę, boisz się tych przyjaciół.
Boisz się.
Wszystkiego się boisz.
Starasz się unikać.
Ale, czasem wymiękasz, co nie co dodasz o sobie… i po co ? jak nie zwracają na to uwagi, albo nie wiedzą co odpowiedzieć ?
Przecież to jest bez sensu. Więc po co w ogóle kiedykolwiek coś komuś mówić ?
Najgorszy jest moment, gdy jesteś otoczona masą ludzi, z którymi śmiejesz się, bo musisz, choć w środku czujesz jakby Cię coś wyżerało.
Powoli, stopniowo … aż w końcu dojdzie do takiego punktu, że będziesz musiała pójść pod jakąś wymówką, bo nie dasz rady nie zapłakać, nie krzyknąć. musisz to zrobić, bo inaczej Cię zniszczy.. zabije.
Tak właśnie, samotność zabija.
środa, 22 kwietnia 2015
Wszystko to jeden wielki paradoks.
” Paradoksy
Gdy czuję, że żyje,
Właśnie wtedy, kiedy umieram.
Paradoksy
Gdy czuję, że kocham,
Dopiero gdy to boli.
Paradoksy
Gdy prosisz o moje nieistnienie,
Gdy zamiatam popiół ze spalonego serca,
Wysypujący mi się spod skóry,
Gdy przydeptujesz końcówki moich poplątanych myśli,
I znów nie mogę uciec.
Paradoksy
Gdy zabiłeś mnie już tysiąc razy,
A ja nadal tu jestem. ”
– Maria Kostrzyńska
Gdy czuję, że żyje,
Właśnie wtedy, kiedy umieram.
Paradoksy
Gdy czuję, że kocham,
Dopiero gdy to boli.
Paradoksy
Gdy prosisz o moje nieistnienie,
Gdy zamiatam popiół ze spalonego serca,
Wysypujący mi się spod skóry,
Gdy przydeptujesz końcówki moich poplątanych myśli,
I znów nie mogę uciec.
Paradoksy
Gdy zabiłeś mnie już tysiąc razy,
A ja nadal tu jestem. ”
– Maria Kostrzyńska
wtorek, 3 lutego 2015
Zatrutych uczuć woń.
Byłam samotna.
Pojawiłeś się ty,
omotałeś mnie swoim urokiem.
Kochałam, gdy twoje oczy spoczywające na moich; zmęczonych,
obdarzały mnie troską i opieką.
Serce biło mi dwa razy szybciej,
czułam się najszczęśliwsza na świecie,
a szczery uśmiech zawitał na mej twarzy,
naprawiłeś mnie całą,
ale i w jeden dzień zniszczyłeś.
Pojawiłeś się ty,
omotałeś mnie swoim urokiem.
Kochałam, gdy twoje oczy spoczywające na moich; zmęczonych,
obdarzały mnie troską i opieką.
Serce biło mi dwa razy szybciej,
czułam się najszczęśliwsza na świecie,
a szczery uśmiech zawitał na mej twarzy,
naprawiłeś mnie całą,
ale i w jeden dzień zniszczyłeś.
Odszedłeś z inną.
Jestem samotna.
Popadam w depresję.
Ten chłód jest nie do opisania,
nie jestem dzieckiem szczęścia,
zadźgajcie mnie nożem.
W głowie nadal mam to twoje cudowne spojrzenie,
nigdy go nie zapomnę.
Twój zapach stał się dla mnie moja własną odmianą heroiny,
nie potrafię żyć bez Ciebie.
W dzień zakładając maskę, by nikt niczego nie zauważył.
Przecież jetem dziewczyną radosną i spontaniczną,
zadowoloną z życia i wszystkiego co ma.
A jak jest naprawdę ?
Z zaciskanymi zębami, maszeruję w tłum; uśmiechnięta,
gdy w środku odczuwam pragnienie,
by upaść na podłogę z przestającym biciem serca.
Ciągle to uczucie beznadziejności w sobie, że jestem nikim, strach.
A noc ? Cieknący azot spływający po policzku,
martwa dusza czekająca na ciało, poszarpane serce krzyczące to jedno imię,
myśli przechodzące przez moją głowę, tak bardzo przerażające.
Czarna melancholia stająca się moją siostrą. W środku pusta.
Tylko ból i cierpienie;
cierpienie i ból.
Smutek i szloch;
szloch i smutek.
Desperacja i gehenna;
gorycz i lament.
Dławiąc się łzami, które płyną jak wartki potok: wije, targam, duszę się.
I choć mam tylko 15 lat, nie umiem żyć, brakuje mi powietrza.
Tak bardzo mi na nim zależy, nadal.
Pod warstwą kurzu i bólu, powietrza przeciążonego, nadal jesteś obecny, choć daleki.
Krwawiące serce, głos anioła, katakumby, w których duszą się moje myśli, każda cząsteczka mojego ciała
Woła do Ciebie !
Ty nie słyszysz.
Popadam w depresję.
Ten chłód jest nie do opisania,
nie jestem dzieckiem szczęścia,
zadźgajcie mnie nożem.
W głowie nadal mam to twoje cudowne spojrzenie,
nigdy go nie zapomnę.
Twój zapach stał się dla mnie moja własną odmianą heroiny,
nie potrafię żyć bez Ciebie.
W dzień zakładając maskę, by nikt niczego nie zauważył.
Przecież jetem dziewczyną radosną i spontaniczną,
zadowoloną z życia i wszystkiego co ma.
A jak jest naprawdę ?
Z zaciskanymi zębami, maszeruję w tłum; uśmiechnięta,
gdy w środku odczuwam pragnienie,
by upaść na podłogę z przestającym biciem serca.
Ciągle to uczucie beznadziejności w sobie, że jestem nikim, strach.
A noc ? Cieknący azot spływający po policzku,
martwa dusza czekająca na ciało, poszarpane serce krzyczące to jedno imię,
myśli przechodzące przez moją głowę, tak bardzo przerażające.
Czarna melancholia stająca się moją siostrą. W środku pusta.
Tylko ból i cierpienie;
cierpienie i ból.
Smutek i szloch;
szloch i smutek.
Desperacja i gehenna;
gorycz i lament.
Dławiąc się łzami, które płyną jak wartki potok: wije, targam, duszę się.
I choć mam tylko 15 lat, nie umiem żyć, brakuje mi powietrza.
Tak bardzo mi na nim zależy, nadal.
Pod warstwą kurzu i bólu, powietrza przeciążonego, nadal jesteś obecny, choć daleki.
Krwawiące serce, głos anioła, katakumby, w których duszą się moje myśli, każda cząsteczka mojego ciała
Woła do Ciebie !
Ty nie słyszysz.
Zbieram się na odwagę,
otwieram okno.
Rozkładam ręce na wzór skrzydeł,
SKACZĘ.
W otchłań ciemności.
otwieram okno.
Rozkładam ręce na wzór skrzydeł,
SKACZĘ.
W otchłań ciemności.
Jestem szczęśliwa.
- Wiersz, który zamieszczam został napisany... aż głupio się przyznawać..... na potrzeby pracy domowej dla chętnych. Zmodyfikowałam go lekko, gdyż w pewnych momentach nie mógł być tak drastyczny do przedstawiania na lekcji. Tu jednak jestem śmiała zamieścić oryginał.
niedziela, 18 stycznia 2015
Prawdziwe rany są wewnątrz.
Przecież każdy ma gorsze dni.., ale u niektórych zamieniają się w tygodnie, miesiące, a nawet lata.
Mam miękkie serce, które dostało w pysk.
Nikt nie rozumie rzeczy, które mnie bolą.
Wszyscy wiemy, ze ten świat jest okrutny, ale wiesz czego ci zazdroszczę ?
Że umiesz olewać ludzi, którzy Cię ranią, wyśmiewają się z ciebie..
I można nie spać cały tydzień, przepłakać całą noc, stracić głowę z miłości, a nikt nie zauważy.
A tak na prawdę nie dziwię się, ze nikt nie chcę takiej dziewczyny jak ja…..
Teraz to już nic nie ma sensu…. On kocha inną. Nic już tego nie zmieni.
Ale przecież nie robię niczego złego nikomu. Może z wyjątkiem siebie. więc czemu boli ?
Podobno po jakimś czasie człowiek przyzwyczaja się i nawet nie czuję, że zimno, bo zapomniał co to jest ciepło.
Ja osobiście czuję zimno, a ciepła już nie pamiętam. Jestem odmieńcem ? Jak zawsze.
I gdy spojrzysz w moje oczy, zobaczysz demony; demony, w których istnienie wcześniej się wyrzekałeś.
I gdybym jutro zniknęła… świat byłby piękniejszy.
Jest jeszcze coś co człowiek powinien wiedzieć o łzach, nie sprawią one, że zacznie cię kochać ta osoba, która kocha inną. Nic się nie wydarzy, tylko ciągle będziesz walczył ze samym sobą. Nadzieja będzie cię ciągnąć w to bagno.
Pewnego dnia odkryłam cooś… Że mój dzień zaczyna się od szukania jego twarzy i kiedy go zobaczę, to nic, że nawet na mnie nie spojrzy, bo udaję, że mnie nie zna. Od powtarzania jego imienia, które za dnia wymawiam najciszej, a w nocy jęczę i krzyczę to jedno imię…, bo wtedy świat wydaje się piękny. A jego oczy ? nie można zapomnieć takiego spojrzenia… te cudowne błyszczące oczy, spoczywające na moich zmęczonych.
Chciałabym zostać kimś kto zasługuje na kogoś jakiego jak ty. Choć wiem, że to nierealne. Jestem potworem, jakiego świat nie widział. Co ja tu jeszcze robię ? po co …
Za każdy dobry czyn.. nawet jak zrobię to i tak dostaje mi się podwójnie w dupę. I za co ?
A ty ? Ile razy na pytanie jak tam odpowiadałeś ; w porządku. gdy serce łamało Ci się na pół ?
Bo mi ciągle.
Jest wszystkim i mnie nie chcę.
Mam miękkie serce, które dostało w pysk.
Nikt nie rozumie rzeczy, które mnie bolą.
Wszyscy wiemy, ze ten świat jest okrutny, ale wiesz czego ci zazdroszczę ?
Że umiesz olewać ludzi, którzy Cię ranią, wyśmiewają się z ciebie..
I można nie spać cały tydzień, przepłakać całą noc, stracić głowę z miłości, a nikt nie zauważy.
A tak na prawdę nie dziwię się, ze nikt nie chcę takiej dziewczyny jak ja…..
Teraz to już nic nie ma sensu…. On kocha inną. Nic już tego nie zmieni.
Ale przecież nie robię niczego złego nikomu. Może z wyjątkiem siebie. więc czemu boli ?
Podobno po jakimś czasie człowiek przyzwyczaja się i nawet nie czuję, że zimno, bo zapomniał co to jest ciepło.
Ja osobiście czuję zimno, a ciepła już nie pamiętam. Jestem odmieńcem ? Jak zawsze.
I gdy spojrzysz w moje oczy, zobaczysz demony; demony, w których istnienie wcześniej się wyrzekałeś.
I gdybym jutro zniknęła… świat byłby piękniejszy.
Jest jeszcze coś co człowiek powinien wiedzieć o łzach, nie sprawią one, że zacznie cię kochać ta osoba, która kocha inną. Nic się nie wydarzy, tylko ciągle będziesz walczył ze samym sobą. Nadzieja będzie cię ciągnąć w to bagno.
Pewnego dnia odkryłam cooś… Że mój dzień zaczyna się od szukania jego twarzy i kiedy go zobaczę, to nic, że nawet na mnie nie spojrzy, bo udaję, że mnie nie zna. Od powtarzania jego imienia, które za dnia wymawiam najciszej, a w nocy jęczę i krzyczę to jedno imię…, bo wtedy świat wydaje się piękny. A jego oczy ? nie można zapomnieć takiego spojrzenia… te cudowne błyszczące oczy, spoczywające na moich zmęczonych.
Chciałabym zostać kimś kto zasługuje na kogoś jakiego jak ty. Choć wiem, że to nierealne. Jestem potworem, jakiego świat nie widział. Co ja tu jeszcze robię ? po co …
Za każdy dobry czyn.. nawet jak zrobię to i tak dostaje mi się podwójnie w dupę. I za co ?
A ty ? Ile razy na pytanie jak tam odpowiadałeś ; w porządku. gdy serce łamało Ci się na pół ?
Bo mi ciągle.
Jest wszystkim i mnie nie chcę.
czwartek, 1 stycznia 2015
I just dying, it's not contagious
Jestem sama.
Najgorzej jest w nocy kiedy wszystkie wspomnienia wracają na nowo.
Nie mogę wtedy zasnąć strasznie boli mnie głowa,serce bije mi szybciej,
ból psychiczny staje się nie do wytrzymania.
Nie umiem go kontrolować,tak bardzo chciałabym nie czuć patrzeć na
wszystko obojętnie.
To wszystko mnie przerosło,zabiło mnie…
Najgorzej jest w nocy kiedy wszystkie wspomnienia wracają na nowo.
Nie mogę wtedy zasnąć strasznie boli mnie głowa,serce bije mi szybciej,
ból psychiczny staje się nie do wytrzymania.
Nie umiem go kontrolować,tak bardzo chciałabym nie czuć patrzeć na
wszystko obojętnie.
To wszystko mnie przerosło,zabiło mnie…
Subskrybuj:
Posty (Atom)





